życzenia na Nowy Rok
wszystkim, którzy zaglądają tu celowo, żeby przeczytać kolejną zeschizowaną notkę, albo co się ostatnio znacznie częściej zdarza - zobaczyć, jak bardzo nie piszę.
tym, którym zależy, którzy chcieli by wiedzieć, co słychać i notorycznie nie mogą się tego dowiedzieć. nie stąd.
i tym, dla których jestem tylko nickiem na blogu, którzy zaglądnęli tu przypadkiem w poszukiwaniu pomysłów na najbliższe pięć minut, na życie, wieczór, piosenkę i potem opuścili to miejsce rozczarowani. wybaczcie.

generalnie, Tobie, tajemniczy, anonimowy czytelniku.
i sobie.

takiej mocy, żeby zobaczyć w pełni, wyczuć i złapać każdą dobrą chwilę i wycisnąć ją jak cytrynkę. a te złe umieć po prostu przesiedzieć, najlepiej z kieliszkiem czerwonego wina w ręce. tak.

lilu 2006-12-27 11:56:44
skomentuj


refleksje z punktu widzenia osoby, która utraciła coś na czym jej "nie zależało"
pewne rzeczy w życiu nie wychodzą tak jak by się do końca chciało, right? rzecz oczywista, zawsze wiedziałam, że pracować trzeba równie mocno nad wolnością obiektywną, co subiektywną, czyli własnymi oczekiwaniami. pracuję dzielnie pracuję, stymulowana przez męża, jego zaraźliwy uśmiech i kartę stałego klienta w Grand Cru. dobra rzecz taka karta!

nie mam wobec tego pretensji do losu. nie mam też w sobie zbyt wiele goryczy, ani poczucia, że "jak ja mam przerąbane to nikt tak nie ma". kiedyś chyba nawet miałam taką refleksję, ale mi przeszło. jeśli nad czymś się obecnie zastanawiam, to raczej nad tym, jak to bardzo rzeczy nie wychodzą, gdy się nie wie, jak niby miałyby wyjść. cokolwiek by o "rzeczach" nie powiedzieć, to za nic nie można im przypisać wolnej woli, ani też spontanicznej dbałości o naszą ociągającą się pupę. innymi słowy, jak coś robisz lewą ręką, ot tak, bo właściwie czemu by nie, to skutek z tego mizerny.

zamykają moją redakcję. tyle, jesli chodzi o konkrety.
lilu 2006-12-15 17:49:46
skomentuj
w dzień taki jak ten
- koty nie wydają mi się zamyślone i dystyngowane. mam w domu dwie kotki w ciężkiej depresji.
- brak liści wydaje się być wyrokiem ostatecznym. jesień, wieczna jesień nas czeka, zobaczycie...
- wszystkie moje przyjaźnie wiszą na włosku, bo jak tak można na maila nie odpowiedzieć, no jak?
- Belgia jest najdalszym krajem świata, a światłowody zabierają z listów całą energię.
- kłócę się z Marcinem o cokolwiek, najlepiej zaś tak wybrać temat, by mieć gwarację totalnego nakręcenia sie obu stron. ot taki na przykład wiecznie działający na wszystkich (poza L.) moich facetów temat tańców: "Kochanie, dlaczego my właściwie nie chodzimy na tańce?". o, jak podziałało, nie mówiłam?
-ważę w ręku dwa filmy do obejrzenia. "Lisbon Story" i "Dark Water". argumentów za horrorem właściwie brak, ale cos czuję, że w taki dzień jak dziś, w takiej formie jak dziś I am crossing to the dark side...


lilu 2006-11-22 22:08:56
skomentuj
zmarł Robert Altman
twórczy do samego końca.

widziałam w tym roku jego ostatni film "Prairie Home Companion". pogodny i ciepły, coś w stylu "Neshville" tylko bez tamtego szyderczego pazura. pewnie teraz ktoś pokusi się o to, by go sprowadzić, przy okazji przeglądu "ku czci" - będzie okazja, żeby zobaczyć. naprawdę polecam.

w filmie przewijała się samotna postać, którą gra Virginia Madsen. śmierć. myślałam, że to taka ironia, pułapka dla widzów. żegna się ze wszystkimi, robi "ostatni" film, a za rok kolejny i wszyscy mamy ubaw z własnej naiwności. ot taki gag, w którym mamy do odegrania pewne role. byłam pewna.

a on się naprawdę żegnał.
lilu 2006-11-21 18:03:01
skomentuj
the best ever...
jeśli chodzi o dodatkowe notki z Turcji, czy też z Syrii, to obiecuję, będą, ale potrzebuję czasu i trochę więcej mojo. na razie jestem dead.

ale daliśmy radę obejrzeć M.A.S.H. i wyznaję, że Sokole Oko i Trapper John nadal niepodzielnie władają moim sercem. tym dla idoli, rzecz jasna. Ryby dwie, serca dwa.
lilu 2006-11-13 22:35:35
skomentuj
parę zdjęć
ciągle nie daję rady wrzucić zdjęć na bloga, więc na razie polecam jedynie linka. polecam zdjęcie z Alanyi, portretujące współczesne rytuały letniskowe na południu Turcji.

zdjęcia
lilu 2006-11-12 19:27:02
skomentuj
cisza przed burzą
z podróży przywożę zawsze to samo poczucie pustki i ciszy, gdzieś tam w środku. trzymam się jej granic kurczowo, ale już po paru dniach czuję, jak świat wciska się we mnie, żeby mi proponować, doradzać i kusić. jeszcze widzę na szybie metra tulipan z zacieków, a jak światło się zmienia, to NIC nie widzę i tak chcę. ale za moment to szyba będzie i to metro będzie, bez niespodzianek.

odliczam ostatnie chwile przed tym czasem, gdy znów wszystko będzie miało swoje imię, a ja parę przyciężkawych cech charakteru. dziś jeszcze wszystko jest możliwe. uwielbiam ten stan.
lilu 2006-11-09 21:33:09
skomentuj


dodaj zobacz

links
ole wyjątkowo mocne mojo
bart pogoda na niepogodę
kizia coś kojącego
maja i patryk czego to ludzie na wymyślą
listopad szaro bure, szaro bure obydwa...
trzaskprask energia w smutnym mieście
olaboga Asia under my skin
cloudy wzruszenia o poranku
saheli ona wie
major coraz mniej rozumiem, ale lubię


2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
maj
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad




©niedziela blog.pl
photo by da